Holi!


Tegoroczny Festiwal Kolorów przypada na 27 i 28 marca. Holi to hinduskie świeto radości, symbolizujące zakończenie zimy i początek wiosny, obchodzone w lutym lub w marcu, w dniu pełni księżyca (Purnima) miesiąca Phalguna (według hinduskiego kalendarza księżycowego).
W nocy pierwszego dnia festiwalu palone są ognie, na pamiątkę spalenia demona Haliki, co symbolizuje zwycięstwo dobra nad złem. Drugiego dnia (Dhulandi) święto przybiera formę niekończącej się zabawy: starzy i młodzi, bogaci i biedni, niezależnie od przynależności kastowej posypują się nawzajem kolorowymi proszkami oraz polewają zabarwioną wodą. W dniu tym znikają wszelakie bariery społeczne i Holi daje przepustkę nawet do bezkarnego zbesztania kogoś, przed kim w pozostałe dni roku trzeba się kłaniać. Podczas festiwalu nie ma miejsca na obrazę.

Już w podróży


Piszę te słowa już z lotniska w Helsinkach. Przybywając tutaj nie spodziewałem się, że na lotnisku będę mógł skorzystać z ogólnodostępnego, darmowego internetu bezprzewodowego, działającego bez zarzutu, dużo lepiej od tego w płatnym wydaniu oferowanego przez polskich dostawców tychże usług (po dwóch godzinach od dokonania tego wpisu uznałem, że muszę dodać: określenie "działającego bez zarzutu" nie oddaje w pełni moich wrażeń: z tak dobrze funkcjonującego bezprzewodowego połączenia internetowego jeszcze nigdy nie korzystałem!).
Lot embraerem 190 minął bardzo przyjemnie, pomijając fakt, że nic nie zjadłem: nie wiedziałem, że w cenę biletu wliczone zostały tylko napoje, a płatna oferta obiadowa ograniczona była do ledwie małych kanapek za 6 euro. Poza tym mieliśmy ponad pół godziny opóźnienia wynikającego ze złych warunków atmosferycznych na lotnisku docelowym (silny wiatr). Krążyliśmy zatem nad Helsinkami, dzięki czemu mogłem dowoli napatrzyć się piękną okolicę tego miasta.

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *