Madurai praktycznie

Mała świątynia, schowana między sklepami i budynkami mieszkalnymi.
Wracam dziś jeszcze raz do tematu pobytu w Madurai, tym razem skupiając się na sprawach praktycznych.
Za nocleg zapłacisz od 400 Rs za pokój dwuosobowy bez AC (nie polecam, zwłaszcza w lecie). Za pokój z klimatyzacją pobierane są opłaty w wysokości od 600 Rs wzwyż. Inna sprawa, że przynajmniej podczas mojego pobytu w Madurai, w pierwszej połowie kwietnia, co godzinę dochodziło do przerwy w dostawie prądu. Wtedy wiadomo, nic nie działa, a upał i brak jakiegokolwiek przeciągu spowodują, że szybko poczujesz się jak w saunie. Na szczęście dobre (droższe) hotele mają własne agregaty prądotwórcze.

Minakszi z Madurai

Gopuram w zbliżeniu.
Minakszi, Minakszi... po raz pierwszy zetknąłem się z imieniem tej bogini w czasie oglądania filmu „Mr and Mrs Iyer” (w reżyserii Aparna Sen). To od bogini Minakszi (Meenakshi) wywodzi się imię jednego z dwóch głownych bohaterów filmu – Meenakshi Iyer.
Świątynia Minakszi w Madurai to jedna z największych i najwspanialszych świątyń południowoindyjskich. Otoczona masywnymi murami, w których wyróżniają się wielkie wieże, gopuram (12), jest olbrzymia: zajmuje ponad 6 hektarów, tworząc prostokąt o wymiarach 258 x 241 metrów. Wewnątrz kompleksu znajdują się dwie świątynie: jedna poświęcona jest głównemu bóstwu, Minakszi (zwanej także w języku tamilskim Angajarkanni), awatarowi bogini Parwati, a druga Sundareswarowi, czyli Śiwie. Nazwa Minakshi pochodzi od słowa „minaa” – oznaczającego rybę oraz „akśi” – oczy. Czyli Minakszi to bogini o rybich oczach.

Autobusem do Madurai i powitanie w mieście Świątyni Minakszi

Wiem, że zdjęcie jest nieudane. Ale myślę, że świetnie oddaje stan w jakim się znajdowałem podczas nocnej podróży autobusem do Madurai.
Podróż nocnym autobusem z Mysore do Madurai zapamiętam na długo z wielu powodów. Jechałem tak zwanym „ordinary bus”, czyli zwykłym autobusem, zatrzymującym się co kilka, kilkanaście kilometrów we wszystkich mijanych wioskach i miasteczkach. Na szczęście kupiłem bilet jeszcze na dworcu, rezerwując tym samym miejsce siedzące; jedenastogodzinnej, nocnej podróży na stojąco pewnie bym nie przetrwał. A może i tak, ale w jakim stanie dotarłbym na miejsce? Po piętnastu minutach od wyjazdu z centrum Mysore autobus zatrzymał się gdzieś na drodze i do środka (wszystkie miejsca siedzące były już zajęte) szturmem wtargnęło  kilkudziesięciu dodatkowych pasażerów). Powtórzę jeszcze raz, żeby było to jasne: do autobusu wsiadło kolejnych kilkudziesięciu pasażerów i przez wiele następnych godzin stan zapełnienia pojazdu nie zmieniał się. Wielu stało w drzwiach, inni dosłownie wisieli nad głowami szczęściarzy, którym dane było wcześniej zająć obite skają fotele.

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *