Hampi praktycznie część 2

Taką łodzią przeprawisz się do Virupapur Gaddi
Dojazd do Hampi
Pociągiem lub autobusem dojedziesz do Hospet.
Przykładowo:
Dogodne połączenia kolejowe z Bangalore (październik 2013)
Hampi Ex, 16592, odjazd z Bangalore (Majestic) o 22:00, dojazd do Hospet na drugi dzień o 7:42.
Mys Snsi Ex, 16217, odjazd z Bangalore (Majestic) o 8:20, dojazd do Hospet tego samego dnia o 17:00.
(Powrót z Hospet do Bangalore:
Hampi Ex 16591, odjazd o 20:45, dojazd do Majestic o 06:10)

W Hospet będziesz musiał się przesiąść do lokalnego autobusu, autorikszy lub taksówki. Niektóre autobusy dalekobieżne dojeżdżają do samego Hampi.
Już na peronie dworca kolejowego w Hospet zostaniesz oblężony przez autorikszarzy. Nie wiem ile kosztuje skorzystanie z ich usług, gdyż pojechałem do Hampi autobusem (wyjazd spod dworca). Z dworca kolejowego dojedziesz również autobusem na dworzec autobusowy Hospet.

Dojaz z lotniska w Bangalore do aśramu Art of Living

Na ulicach Bangalore
 Jak dojechać do aśramu Art of Living z lotniska w Bangalore?
  1. Taksówką pre-paid (autoriksze nie mają dostępu na lotnisko). Jeśli podróżujesz sam, nie bierz taksówki późno w nocy, zwłaszcza niezrzeszonej. Najlepiej poczekaj do rana na lotnisku. W Bangalore taryfa nocna obowiązuje zwykle od 20h00 do 6h00 lub 7h00). Na lotnisku jest wielu naganiaczy. Najlepiej nie zwracaj na nich uwagi i wykup usługę pre-paid, co oznacza, że taksówkarz należy do firmy przewozowej i że zapłacisz z góry ustaloną kwotę. Jesienią 2012 roku koszt przejazdu taksówką do aśramu wynosił 1200-1600 Rs (7-mio osobowym pojazdem około 2000 Rs).
  2. Autobusem (dobra opcja, zwłaszcza jeśli jedziesz sam).Nowoczesne autobusy z klimatyzacją Airport Shuttle Vayu Vajra, linia BIAS 9 łączy lotnisko z głównym dworcem autobusowym i kolejowym w mieście (Majestic), gdzie (przed dworcem kolejowym) znajdziesz budkę autorikszy pre-paid. Cena przejazdu autobusem (sierpień 2013) – 190 Rs. Autobusy te kursują przez całą dobę, co 30 minut w godzinach szczytu.

Bidar-Yesvantpur Express

Bidar-Yesvantpur Express - trasa
Dziś przed południem w miejscowości Bidar w północnej Karnatace, w obecności Ministra ds. Kolei rządu centralnego (z Delhi) miała miejsce ceremonia oflagowania pociągu w związku z otwarciem nowego połączenia kolejowego ze wspomnianej miejscowości Bidar do dworca Yesvantpur w Bangalore. Mowa o pociągu numer 16572 Bidar-Yesvantpur Express (numer 16571 w drodze powrotnej). Będzie on kursował trzy razy na tydzień i 735 km pokona w 13 (do Bangalore) lub 14 (do Bidar) godzin.

Nowe połączenie zostało utworzone w związku z licznymi żądaniami ludności z północnej Karnataki, mającej trudności w dotarciu do stolicy stanu. Warto przy okazji wspomnieć, że podróżowanie pociągiem w Indiach jest bardzo tanie (w najbardziej popularnej klasie drugiej i Sleeper) oraz komfortowe, w porównaniu do alternatywy oferowanej przez przedsiębiorstwa komunikacji autobusowej.

Dzikie słonie w Bangalore

To moje najlepsze zdjęcie słonia żyjącego na wolności, wykonane w Parku Narodowym Nagarhole
W ostatni weekend stado piętnastu dzikich słoni (z młodymi) przywędrowało z pobliskiego stanu Tamil Nadu na przedmieścia Bangalore! W poszukiwaniu pożywienia oraz wody słonie opuściły wysuszone i często zniszczone przez pożary i działalność człowieka lasy (opady deszczu na tamtych terenach (żerowiskach słoni) są niewystarczające) i zapuściły się na tereny o znacznej gęstości zaludnienia na wschód od metropolii. W ciągu trzydniowej wędrówki w okolicach Bangalore słonie zbliżyły się na odległość 7 kilometrów od Electronic City (jeden z największych indyjskich parków przemysłu elektronicznego) i przekroczyły dwie ruchliwe trasy wylotowe z miasta. Pojawienie się stada wywołalo sensację i zarazem obawy wśród mieszkańców okolicy, tym bardziej, że słonie weszły na teren jednej ze szkół oraz kilku wiosek. W wielu szkołach odwołano lekcje oraz zablokowano niektóre drogi. Pracownicy straży leśnej sprowadzili wytresowane słonie z niedalekiego parku narodowego oraz z Mysore by przy ich pomocy skierować stado z powrotem do lasów Tamil Nadu i nie dopuścić by słonie weszły w głąb miasta.
Całej operacji towarzyszyły tłumy gapiów, które skutecznie uniemożliwiły szybkie przepędzenie stada w stronę lasów. Okazało się, że ludzie zupełnie nie wiedzą jak się zachować w obecności dzikich zwierząt, a policja i straż leśna nie była w stanie kontrolować tłumów i zmusić ich do powrotu do domów. Krzyki, gwizdy i odpalanie petard przestraszyły jeszcze bardziej zestresowane już słonie co sprawiło, że te zaczęly biegać w panice na wszystkie strony niszcząć po drodze co popadnie. Cztery osoby zostały stratowane na śmierć, a dwie inne trafiły do szpitala.

Indie: Królestwo Tygrysa
 

Monsun tuż za progiem


Wczoraj 30-go maja, po raz kolejny w ciągu tego kończącego się właśnie upalnego lata, mieszkańcy Bangalore doświadczyli nadejścia przyjemnego chłodu. Już od kilku dni we wczesnych godzinach porannych oraz późnym popołudniem i wieczorem na niebie utrzymywało się duże zachmurzenie z rzadkimi przejaśnieniami. Jednak deszcz nadszedł dopiero wczoraj wieczorem, poprzedzony podmuchami silnego wiatru i odgłosami dalekich grzmotów.

Co warto wiedzić o Karnatace?

Pałac w Mysore, Karnataka

Bogata i długa historia oraz zróżnicowane cechy geograficzne krajobrazu uczyniły ze stanu bardzo atrakcyjny dla turystów cel podróży i pobytu. Karnataka zajmuje piąte miejsce wśród najbardziej popularnych destynacji turystycznych w Indiach oraz drugie miejsce jeśli chodzi o liczbę chronionych zabytków znajdujących się pod patronatem rządu centralnego. W Karnatace zobaczysz nowoczesne miasta, starożytne perełki architektury, świątynie i pałace, nieodkryte plaże, malownicze wzgórza, wspaniałe wodospady, rezerwaty dzikich zwierząt oraz parki narodowe.
Najlepszy czas na przyjazd i zwiedzanie: od października do marca.

Namma City, Namma Run


Przed biegami w mieście rozwieszono liczne banery reklamujące imprezę.
Przed biegami w mieście rozwieszono liczne banery reklamujące imprezę
Namma City, Namma Run w języku kannada znaczy „Nasze Miasto, Nasz Bieg”

Od 2008 roku pod koniec maja na ulicach Bangalore rozgrywają się biegi uliczne. Impreza co roku gromadzi około 20 tysięcy biegaczy, w tym grupę profesjonalnych lekkoatletów z Indii i z zagranicy. Dyrektorem tej imprezy sportowej jest były brytyjski długodystansowiec, Hugh Jones. Stroną organizacyjną zajmuje się firma Procam International.

Karnataka

Pałac Maharadży, Mysore
KARNATAKA należy do najczęściej odwiedzanych przez turystów stanów w Indiach oraz zajmuje drugie miejsce jeśli chodzi o ilość chronionych zabytków.
Bangalore – zwane od niedawna w języku kannada – Bengaluru, stolica stanu Karnataka. To piąta co do ilości mieszkańców największa indyjska aglomeracja. Dzięki położeniu na Płaskowyżu Mysore, miasto oferuje bardzo umiarkowany jak na południe Indii klimat. Miasto znane jest od dawna ze swych pięknych ogrodów, a od kilkunastu lat utożsamiane jest z obecnością międzynarodowych koncernów przede wszystkim sektora usług informatycznych i call center. Niekiedy nazywane Indyjską Doliną Krzemową to równocześnie najbardziej nowoczesne, czytaj "zachodnie", miasto indyjskie, co przekłada się na wysokie zarobki i koszt życia zarazem. Z obiektów wartych do zobaczenia: Świątynia Nandi, Ogrody Botaniczne Lal Bagh, Cubbon Park, Pałac Bangalore, Pałac Letni Sułtana Tipu, Świątynia ISKCON.

Tja, stąpanie po ziemi, Mysore 1

W Mysore
Ostatniego dnia pobytu w Bangalore, kiedy zacząłem się już pakować z zamiarem opuszczenia gościnnego domu, wynikło pewne zamieszanie związane z niespodziewaną wizytą starszego brata gospodyni, pragnącego zobaczyć rzadkiego gościa z zagranicy. Jeśli ktoś nie wie, w społeczeństwie indyjskim, zwłaszcza w tradycyjnych kręgach, najstarszy mężczyzna w domu, czyli ojciec, a przy jego braku, brat, to prawdziwy Number One w rodzinie. Otaczany powszechnym szacunkiem, choć nie zawsze wylewną miłością, Number One podejmuje decyzje, z którymi większość lub wszyscy członkowie rodziny się liczą, gdyż tak stanowi zwyczaj. Nie chcąc urazić gospodyni, przesunąłem zatem termin wyjazdu na popołudnie, choć zdawałem sobie sprawę, że podróżowanie do nieznanych miejsc w późnej porze nie jest zbyt korzystne, ze względu chociażby na zmęczenie (lato, nawet w położonym dość wysoko na wzgórzach Bangalore, daje się mocno we znaki).

Indyjsko-polski placek ziemniaczany oraz Bangalore

W Ogrodzie Lal Bagh.
Przyrządzone tamtego dnia przez mnie placki ziemniaczane przeobrazily się w opinii moich przyjaciółek w tak zwaną... aloo parathę. Przyczyn było wiele: nieco inne składniki, inne pochodzenie produktów (ziemniaki były ponoć indyjskie, choć nie mogłem zrozumieć dlaczego kosztowały 2-3 razy więcej od polskich), inny olej do smażenia (z orzechów kokosowych), używany poza tym w znikomej ilości (kiedy na samym początku smażenia wlałem pokaźną ilość oleju na patelnię zobaczyłem przerażenie w oczach gospodyni domu: smażenie na oleju w klimacie indyjskiego południa to przecież bardzo niezdrowe, a poza tym to wielka rozrzutność). Smak pierwszego placka był bardzo neutralny i trudno się było w nim dopatrzyć większego pokrewieństwa z tym znanym z Polski. Wtedy inicjatywę przejęła gospodyni i do zrobionej przeze mnie masy dodana została garść pokrojonych liści kolendry, poszatkowana cebula, spora ilość chilli, pieprzu białego oraz soli. Kolejny placek był już dużo lepszy, a wszystkie pozostałe fantastyczne i w opinii biesiadujących smakiem przypominały właśnie aloo parathę.

Kiedy po kolacji, zapytany o plany na drugi dzień, oznajmiłem, że chciałbym zobaczyć kilka miejsc w centrum Bangalore i poprosiłem jedynie o podrzucenie samochodem do najbliższej stacji metra, moje przyjaciółki oznajmiły, że chcą mi towarzyszyć i postanowiły wziąść jednodniowy urlop w pracy...

Spotkania

Kalendarz na kwiecień w języku kannada
Przebywając w Indiach doświadczam wielkiej uprzejmości i serdeczności prawie wszystkich otaczających mnie osób. Ludzie uśmiechają się do mnie, machają z daleka na powitanie, wielu zagaduje pytając o pochodzenie, stan cywilny i zawód. W pociągu z Delhi do Bangalore współpasażerka, pielęgniarka z Kerali, oznajmiła mi na przywitanie, że „podczas podróży będzie się o mnie troszczyć, z racji mojego nieindyjskiego pochodzenia”. W praktyce polegało to na tym, że przy każdym posiłku upewniała się czy serwowane mi dania są takie, jakie sobie życzyłem, czy nie ominęła mnie kolejka deseru lub czaju oraz pełniła rolę tłumacza i przewodnika. Otrzymałem od niej listę wartych do przeczytania książek indyjskich autorów oraz zapoznałem się z historią i najważniejszymi zabytkami jej rodzinnej Kerali. Indyjska para nowożeńców z naprzeciwka opowiedziała mi z nieukrywanym entuzjazmem długą historię o swoim trwającym trzy dni ślubie i weselu. Inni sąsiedzi bacznie pilnowali mojego dobytku, kiedy opuszczałem przedział.

Rezerwacja biletu na pociąg poza Indiami - uaktualnienie


Napiszę dziś krótko o moim ostatnim doświadczeniu w dokonywaniu rezerwacji biletu na indyjski pociąg. Przygotowuję się właśnie do kolejnej wyprawy i ponieważ planuję między innymi długi przejazd z Delhi do Bangalore (to około 2300 km), postanowiłem nie pozostawiać rezerwacji biletu na ostatnią chwilę, lecz spróbować zdobyć bilet jeszcze z Polski.
Jak zwykle, wszedłem na stronę cleartrip.com (jak już kiedyś wspominałem, to najlepsza znana mi strona, umożliwiająca dokonywanie rezerwacji za bardzo niewielką prowizję) i tym razem czekała tam na mnie niespodzianka. Okazało się, że od całkiem niedawna Indian Railways, dla rezerwacji dokonywanych przez internet, wprowadziło obowiązek założenia na jej stronie konta, które dla aktywacji wymaga między innymi podania indyjskiego numeru telefonu komórkowego, na który wysyłany jest pewien kod (potrzebny do aktywacji). Główny problem polega(ł) na tym, że ta decyzja Indian Railways wymusiła podobne zmiany u prywatnych pośredników, dokonywujących sprzedaży biletów online, w tym również u cleartrip.com. Nawet zatem jeśli korzystałeś już kiedyś z usług tego pośrednika, od kilku tygodni wymagana jest rejestracja z podaniem dodatkowych danych, w tym numeru indyjskiej komórki. Formularz wypełniony na stronie cleartrip służy równocześnie automatycznemu założeniu konta u Indian Railways.

Rozgrzana głowa w Lalbagh Expressie

Dworzec w Chennai
Hotel był położony raptem kilkaset metrów w linii prostej od dworca kolejowego, ale jako że nie znałem jeszcze dobrze okolicy oraz pamiętając, że czas upływa inaczej w tym kraju niż w Europie, wolałem wyjść bardzo wcześnie. Słońce dopiero miało pojawić się na horyzoncie, ale na ulicach panował już spory ruch. Czajwallahowie rozkładali swoje wózki, przed którymi lada chwila zgromadzą się grupy spragnionych słodkiego napoju mężczyzn. Ktoś wyciągał z torby wielką narzutę, na której wkrótce pojawi się towar: przeróżnej wielkości budziki i zegary, tandetne ozdoby, plastikowe zabawki z Chin, a może i paski do spodni. Pod brudną ścianą mijanego budynku siedział i mruczał coś pod nosem pijany mężczyzna w rozdartej koszuli.  

Wiadukt nad olbrzymim dworcem autobusowym był jeszcze o tej porze zamknięty i sporo czasu upłynęło zanim znalazłem alternatywne doście do przejścia podziemnego pod ruchliwą ulicą dwupasmową przed dworcem kolejowym. Całe szczęście, że kiedyś wpadłem na dobry pomysł ograniczenia zawartości mojego plecaka do niezbędnego minimum. Dzięki temu byłem w miarę mobilny.

Fundacja Art of Living

Vishalakshi Mantap
Główny aśram Fundacji Art of Living znajduje się około 20 kilometrów na południe od Bangalore. Prosząc taksówkarza czy autorikszarza o podwiezienie do aśramu, powiedz dokładnie o który aśram Ci chodzi: w Bangalore jest wiele aśramów i łatwo o pomyłkę. Zatem zawsze mów, że chcesz dojechać do aśramu Sri Sri Ravi Shankara w wiosce Udipalya.
Aby dostać się do aśramu z centrum Bangalore (Dworzec Kolejowy Majestic Station) możesz wziąść taksówkę (najlepiej prepaid, koszt około 550 Rs), autorikszę (prepaid – około 200 Rs, budka po lewej stronie po wyjściu z głównego budynku dworca) lub po prostu autobusem: w tym celu przejdź przejściem podziemnym pod ruchliwą ulicą przed dworcem, wejdź na wiadukt i zejdź na jedno ze stanowisk odjazdowych po lewej stronie, skąd odjeżdżają autobusy miejskie. Podobno autobus 211F dojeżdża bezpośrednio pod bramy aśramu. Sam jednak nigdy nie doczekałem się  przyjazdu tego autobusu na przystanek. W takiej sytuacji najlepiej będzie dojechać jednym z licznych autobusów do położonej w południowej części Bangalore dzielnicy Banashankari (bardzo wiele połączeń), a stamtąd znaleźć autobus, który pojedzie dalej na południe, drogą Kanakapura Road do wioski Udipalya (autobusy: 211, 211 (B-H), 214 (A-H), 216, 216 A). Poproś kierowcę by wysadził Cię przy głównej bramie (numer 5).

Co możesz zobaczyć w południowych Indiach?

W centrum Bangalore
Wielu podróżujących po Indiach turystów zagranicznych oraz prawdopodobnie każdy napotkany przeze mnie Indus (który znał angielski) wyraził opinię, że w porównaniu z północą południe Indii to zupełnie inny kraj, inne Indie.

Ludność południa posługuje się językami odmiennymi od tych używanych na północy – są one pochodzenia drawidyjskiego. To tamilski (Tamil Nadu), kannada (Karnataka), malayalam (Kerala) oraz telugu (Andhra Pradesh). To obszar zamieszkany przez ¼ populacji kraju.

Południe Indii w niewielkim stopniu ulegało wpływom muzułmańskim. Kupcy arabscy osiedlili się na wybrzeżach, głównie Kerali, bardzo wcześnie, bo już w VII wieku, jednak dopiero w XIV wieku siły Sułtanatu Delhijskiego zdołały po raz pierwszy pokonać wojska lokalnego władcy hinduskiego z terenów dzisiejszego stanu Andhra Pradesh. Późniejsze sukcesy kolejnych dynastii muzułmańskich ugruntowały wpływ kultury islamu na terenach tego stanu, jednak w ogólnym bilansie południa Indii jest on ograniczony, w porównaniu z północną częścią subkontynentu.

Niektóre rejony półudnia Indii, przede wszystkim (a może wyłącznie?) Tamil Nadu, są ostoją żywej tradycji hinduskiej Indii. Hinduskie świątynie przetrwały tam w prawie nienaruszonym stanie okres najazdów i podbojów. Ciągle rozbudowywane i upiększane przez kolejnych władców są dowodem geniuszu architektonicznego dawnych południowych Indii.

Aśram lub aśrama

Vishalakshi Mantap w Aśramie Art of Living w Bangalore
Tyle razy mówi się o "aśramach". Ktoś pojechał do Indii i przebywał miesiąc w aśramie X albo słyszał, że właśnie co otwarto nowy aśram w USA. Ale co ten termin właściwie oznacza?
Tradycyjnie „aśram” (lub „aśrama”) posiada dwa znaczenia: każdy z czterech etapów życia oraz fizyczne miejsce, coś na wzór pustelni, klasztoru, założonego przez uczniów guru, czyli nauczyciela duchowego.

W tradycji hinduskiej wyróżnia się następujące cztery etapy życia człowieka:
1)    brahmaćarja – to etap do 25 roku życia, kiedy młody człowiek, otrzymuje w gurukuli, czyli domu guru i pod jego przewodnictwem, wiedzę ogólną, praktykuje medytację, samodyscyplinę oraz uczy się żyć według zasad etycznych, o obowiązkach religijnych i społecznych. Obowiązuję go całkowita abstynencja seksualna i celibat,
2)    gryhastha – to etap życia rodzinnego, kiedy człowiek oddaje się pracy zawodowej, zakłada dom. Tradycyjnie od 25-go do 50-go roku życia, choć w praktyce trwa dłużej,
3)    wanaprastha - etap wycofania z aktywnego życia zawodowego i rodzinnego, oddawanie się pielgrzymkom, religijności, przebywanie w pustelniach, z minimalną ilością rzeczy materialnych. Ten etap życia człowieka określa się jako stopniowe przejście z życia materialnego do duchowego,
4)    sannjasa – to etap życia zaczynający się zwykle od 75-go roku życia lub później, kiedy człowiek żyje bez jakiejkolwiek własności, na łasce ludzi i Boga, oddając się medytacji i dążąc do wyzwolenia.
Ten tradycyjny podział życia człowieka niekoniecznie jest przestrzegany przez hindusów XXI wieku. Jednakże świadomość jego istnienia jest głęboko zakorzeniona.

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *